
10 kwietnia 2025
Od początku marca USA kontynuują wojnę celną z całym światem. W odpowiedzi akcje odwetowe rozpoczęły m.in.Kanada, Chiny i Meksyk.
Uwagę świata zwraca bezpośrednia wymiana ciosów z Chinami. Ostatnio Donald Trump zdecydował o podniesieniu stawki celnej dla Chin z 84 do 125 proc. Tak naprawdę obciążenia nałożone na Państwo Środka sięga 145 proc. – bowiem nowe cła nałożone przez prezydenta Stanów Zjednoczonych sumują się z 20-proc. cłami nałożonymi wcześniej na Pekin.
Władze w Pekinie zatwierdziły podniesienie ceł odwetowych na towary importowane z USA z 34 proc. do 84. Dodatkowymi cłami obciążone są również bawełna surowa i inne produkty rolne, co biorąc pod uwagę, że w sezonie 2024/2025 Chiny mają być największym importerem bawełny na świecie, z ilością 1,7 mln ton, czyli 1/5 całkowitego światowego handlu bawełną, może być dla amerykańskich rolników niezwykle bolesne.
Meksyk z ilością ok. 195,0 tys. ton, tj. ok. 2% światowego importu bawełny, pochodzącego dotąd w całości z USA, może również zmienić kierunki zakupów. A należy pamiętać, że w ostatnich trzech sezonach Chiny odpowiadały za 34%, a Meksyk za 5% eksportu bawełny z USA.
Chiny mają możliwość aby ograniczać import bawełny z USA, tym bardziej, że Brazylia, Australia i Argentyna zanotowały w tym sezonie duże zbiory i posiadają spore zapasy. Amerykańscy plantatorzy bawełny nie skorzystają zatem na handlowej wojnie Trampa, bo i bez niej – po około dwóch stuleciach dominacji jako największy eksporter bawełny na świecie, w ubiegłym sezonie USA zostały wyprzedzone przez eksport brazylijski, który nadal rośnie. W miarę jak bawełna amerykańska będzie wypierana z Chin czy Meksyku, Stany Zjednoczone będą musiały znaleźć nowych odbiorców i choć całkowity wolumen światowego handlu bawełną może pozostać niezmieniony, to aktualne zaburzenia spowodują wyższe koszty dla konsumentów oraz niższe ceny dla producentów tego surowca. (źródło: DNFI, Cotton Outlook)